Kilka słów odnośnie wpływów szarlatanerii w Polsce

Zostałem ostatecznie zainspirowany do napisania tego tematu.

W dobie internetu prawie każdy użytkownik miał nieprzyjemność spotkania się z najróżniejszymi przedstawicielami altmedu. Każdy, kto usiłował wdać się z nimi w dyskusję zdaje sobie też sprawę z tego, że niemal niemożliwym jest przekonanie ich do swoich (naukowych) racji. O tym, dlaczego tak jest można by mówić długo, i miałem już okazję część tego tematu zgłębić w innym wątku na tym forum.

Moim dzisiejszym celem jest przedstawienie, jak szeroko zakrojona jest działalność powiązanych ze sobą guru i na jak wielu ludzi ten proceder ma wpływ - oraz - jak wielkie zyski mogą czerpać z niej przywódcy grup.

Bo to, co zaczynało się jako grupka osób, wierzących sfałszowanym badaniom odnośnie wpływu szczepionek na rozwój autyzmu u dzieci zostało szybko przejęte przez znachorów i chciwych lekarzy (nie będę publicznie rzucał nazwiskami). Rozpoczęli oni tworzenie wokół siebie grup wyznawców - z początku odizolowanych od siebie - i poszerzanie swojej ideologii - i tak od szczepionek przeszli przez chemioterapię nowotworów po takie zabiegi jak podawanie wit. K noworodkom. Dzięki temu “różnią się” od “systemu”.

Wydawać by się mogło, że pierwsza ofiara tych bzdur spowoduje działanie władzy i ukrócenie procederu - nic bardziej mylnego - taka na przykład chora na raka osoba, desperacko szukająca pomocy, wpada nagle w ręce szarlatana, który postanawia ją “leczyć” witaminami czy ziółkami. W miarę jak choroba postępuje, wmawia jej, że “przed poprawą zawsze jest pogorszenie”, więc taka osoba czeka na obiecaną poprawę. A gdy już nie żyje, pozwu złożyć nie może. Kropka.

Wydawać by się mogło, że samo podawanie tak szkodliwych informacji powinno skutkować karą - ale obejrzyjcie jakikolwiek film doświadczonego znachora, a znajdziecie zamieszczone na końcu informacje, by skonsultować się z lekarzem, bo w filmie są np. “tylko porady”. Co z tego, że w filmie zwyzywano wcześniej lekarzy od sługusów koncernów farmaceutycznych, następców doktora Mengele, morderców, itd.

Nieukrócona praktyka rozrasta się - poszczególni znachorzy zawiązują sojusz, rozumiejąc, że zapewni im on dodatkowe poparcie ideologiczne (“trzymamy się razem…”).

Następnie łączą się ze zwolennikami innych bzdur… Zobaczmy, jak wielu antyszczepionkowców jest , np. antysemitami, wierzy w chemitrails itd…

I tworzą najpierw organizacje, a następnie np. partie polityczne.

Spójrzmy na naszą scenę polityczną a znajdziemy kilka partii politycznych, które otwarcie wspierają szarlatanów i są przez nich wspierane - prosty przepis na sukces - zwolennicy danego znachora popierają partię, a znachor, dzięki poparciu partii (która włącza np. “wolność szczepień” do swojego programu) ma okazję zwerbować kolejnych wyznawców.

Inna sprawa, że takie partie mogą wyjść na tym gorzej, utraciwszy rozsądniejszych wyborców…

Macki są naturalnie szersze, ale nie mogę tutaj rzucać konkretami, bo można np. można oberwać pozwem do sądu… raczej wygrana sprawa, ale szkoda mi czasu.

Jeszcze jedna sprawa: są pseudonauki szkodliwe i nieszkodliwe. Nie mam nic przeciwko np. płaskoziemcom. Niech sobie w to wierzą - nic to nie szkodzi - ale na przykład antyszczepionkowcy stwarzają zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi - a to już jest problem.

3lajki

Ja od siebie dodam, że działanie najpierw powinno być od rodziny ofiary działania oszusta (inaczej tego nie nazwę), która wystąpiłaby z pozwem do sądu. Samo państwo nie za bardzo ma jak tu działać (i nie powinno, otwierałoby to furtkę do ograniczenia wolności słowa). To wymagałoby jednak sprawnie działających sądów… no właśnie.

Mógłbyś podać nazwy tych partii? Nie sądziłem, że jakaś partia otwarcie wspiera dążenia antyszczepionkowców, a co dopiero kilka. (Nie odbierz tego jako krytyki, po prostu jestem ciekaw).

Szczęśliwie na płaskoziemców jest kontrargument. Gdyby ziemia była płaska, to koty by z niej wszystko zdążyły już zrzucić. :wink:

Generalnie artykuł przyjemnie się czytało - zostawiam pod nim serduszko i zapraszam innych użytkowników do udzielania się.

Z antyszczepionkowcami jest taki problem, że nie tylko szkodzą sobie (albo częściej własnym dzieciom), ale całemu społeczeństwu, promując szarlatanizm i osłabiając odporność zbiorową. Przez osoby nieszczepione nadal niemożliwe jest całkowite wytępienie pewnych chorób.

Często osoby nieszczepione posługują się argumentem
“a ja się nie szczepiłem (albo mój bombelek) i jestem zdrowy”.
No to fajnie… Nie rób tego więcej
Najlepiej nadrób zaległości.
Nie zachorowałeś właśnie dzięki tej samej odporności zbiorowej którą osłabiasz. Odporność zbiorowa chroni osoby nieszczepione (istnieją przeciwwskazania gdy np. są ciężko chore), niemowlęta, starców albo tych którzy nawet zostali zaszczepieni ale ich organizmowi nie udało się utworzyć odporności.

By odporność zbiorowa była skuteczna w danej populacji powinno być około (chyba w przypadku odry) 95% osób zaszczepionych. W przypadku każdej choroby ten % jest nieco inny ale u chyba wszystkich jest on w mniejszym lub większym stopniu większy od 80% i lubi się zbliżać do 90, a nawet 100%. Im więcej osób zaszczepionych tym lepiej dla całej populacji. W idealnym świecie jakby szczepiło się 99% populacji to by można stosunkowo szybko wytępić wiele chorób by w przyszłości nawet już nie było potrzeby dokonywania szczepień (no bo te patogeny by wyginęły).

Załączam fajny wykres z http://szczepienia.pzh.gov.pl/faq/jaki-jest-stan-zaszczepienia-przeciw-odrze-w-polsce/


Co z niego wynika? Coraz mniej osób szczepi swoje dzieci. Dziecko powinno być zaszczepione również dawką przypominające, ale rodzice wolą pewnie machnąć ręką i powiedzieć “przecież było raz szczepione to wystarczy”. Nie. Nie wystarczy.
W ciągu około 10 lat liczba szczepionych dzieci (uproszczę do 1 dawki podstawowej) spadła z nieco ponad 98% do niecałych 93% Ta spadkowa tendencja powinna być powodem do niepokoju i jeśli nie przestanie się ona utrzymywać to możemy wypatrywać mniejszej lub większej epidemii.
Możliwe, że właśnie dobijamy do momentu gdy co dziesiąte dziecko nie będzie szczepione. Jeśli uznamy, że na każde nieszczepione dziecko przypada jedna osoba wierząca w szkodliwość szczepionek to… jest bardzo źle.

Między ilością osób nieszczepionych i zachorowalnością na konkretne choroby istnieje potwierdzone powiązanie. Można więc porównać sobie poprzedni wykres z tym


Oczywiście na ten wzrost zachorowalności ma wpływ mnóstwo czynników, ale nieszczepienia są jednym z kluczowych.

Dodam jeszcze, że na wiele chorób nie ma skutecznych metod leczenie i przyjęcie odpowiedniej ilości dawek szczepienie jest naszą jedyną ochroną.

Ludzie mówią “moje ciało mój wybór”, “jest ryzyko powinien być wybór” no nie wiem coś w tym stylu.

Jeśli mamy mówić o ryzyku. To tak jest ryzyko. Ryzyko wystąpienia epidemii i doprowadzanie do zachorowania osób niemogących się zaszczepić (jak pisałem istnieją przeciwwskazania) lub niedostatecznie odpornych.
Gdy rezygnujesz z szczepień to nie jest to tylko twoja sprawa. Twoja decyzja odbija się na innych.

Jeśli chodzi o szczepienia nieobowiązkowe to polecę rozeznać się czy jest się w grupie podwyższonego ryzyka. Link do grypy: http://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/grypa/4/#kto-powinien-zostac-zaszczepiony-przeciw-grypie

1lajk

Dokładnie. Gdyby nie wspomniany problem z odpornością zbiorową, popierałbym wolność wyboru, czy chce się szczepionki, czy nie - wszak decydowałoby się tylko o samym sobie. Jednakże musimy chronić osoby, które szczepić się nie mogą z przyczyn medycznych (a więc jedyne co je chroni, to wspomniana odporność zbiorowa).

Skoro jednak państwo powinno przymuszać do szczepionek, to należy pamiętać o jednej ważnej
rzeczy - szczepionki te muszą być najwyższej jakości i być darmowe. Jest to jeden z nielicznych przypadków, w którym popieram zwiększone wydatki państwa - inaczej się jednak nie da. Niepożądane odczyny poszczepienne również (niestety) istnieją, a skoro państwo zmusza do brania szczepionek, to nie powinno inaczej postąpić niż maksymalnie redukować ryzyko wystąpienia tzw. NOP-ów (obecnie, niestety różnie z tym bywa).

Ryzyko NOP-ów jest maksymalnie redukowane.
Przed podaniem szczepionki konieczne jest badanie lekarskie, stwierdzające brak przeciwwskazań do szczepień. Większość lekarzy nie szczepi nawet dzieci przeziębionych za względów bezpieczeństwa (chociaż zasadniczo lekkie przeziębienie nie jest szczególnym czynnikiem ryzyka przu szczepieniu). Nie jest możliwe wykluczenie wszystkich objawów niepożądanych, jak w przypadku praktycznie wszystkiego.

Antyszczepionkowcy lubią też wywieszać plakaty z dziećmi, które zmarły z powodu NOP i krzyczeć “spójrzcie im w twarz mordercy”.

Ale gdyby wywiesić ofiary np. Odry, brakłoby miejsca na ścianie, o polio nawet nie wspominając.

A partie wyślę chetnym privem bo jestem przeczulony na punkcie ewentualnego pozwu.

(Choć antyszczepy chyba nie przemierzają forow MC)

Zgadzam się, zazwyczaj tak jest, acz nie ukrywajmy, że nasze państwo miało już historie z kupowaniem szczepionek “gorszej” jakości. Oczywiście nie miało to większego wpływu, ale w kilku przypadkach na większą liczbę jakość tychże mogła odgrwać ważną rolę w wystąpieniu NOP-u - z tego względu uważam, że skoro szczepienia są obowiązkowe, to szczepionki muszą być najwyższej jakości.

To nie jest tylko forum o MC, zaś antyszczepy są wszędzie :wink:

https://wiadomosci.wp.pl/przebadalam-sie-biorezonansem-patogeny-w-tarczycy-grzyb-w-mozgu-lekarz-nie-mogl-uwierzyc-6427577772217985a ciekawy artykuł na temat owych szarlatanów i ich wynalazków.

https://wiadomosci.wp.pl/ministerstwo-zdrowia-zawiadomilo-prokurature-ws-stop-nop-6436209513961601a Choć raz zareagowano w przypadku głupoty szerzonej przez NOP.