Gothic 2 - powrót po 12 latach

Kilka tyg. temu postanowiłem sprawdzić czy nadal będę miał frajdę z gier wydanych w pierwszych latach 2000, a nawet i przed. Do drugiej części Gothic powróciłem po około 12 latach. Co prawda nie było mi wtedy dane zagrać w dodatek Noc Kruka, jednak gra naprawdę wtedy fascynowała. Po drodze obserwowałem różne modyfikacje, w tym też takie które uchodzić mogłyby za kolejny dodatek. Także mimo wszystko obraz gry co jakiś czas się lekko odświeżał.


Mimo to pierwsze wrażenia po powrocie to sterowanie o którym pamiętałem że było nietypowe. I faktycznie jest takie, ciężko się przyzwyczaić, jednak kiedy ogarnąłem po kilku pierwszych walkach jak i co, naszła mnie refleksja. Otóż zwłaszcza podczas walk pokazuje się jak bardzo opanowaliśmy walkę (nie tylko w statystykach).

Możemy być słabsi o wiele od przeciwnika jednak jeśli odpowiednio dobrze pooperujemy klawiszami i myszką, taki przeciwnik w końcu polegnie. Zwiększa to faktyczna satysfakcję z walki oraz imersję w świecie gry. Statystyki powodują jedynie że łatwiej jest kogoś pokonać, dostajemy nowe możliwości ciosów lub mogą być one silniejsze, ale to od nas zależy jak je wykorzystamy.

Kolejną rzeczą która przynajmniej na początku się rzuca w oczy jest grafika, no cóż nie jest ona najlepsza (patrząc na dzisiejsze standardy) ale autorzy gry tak dobrze wykorzystali to co mieli wtedy że po jakimś czasie przestaje to przeszkadzać. Spora część lokacji wygląda jednak naprawdę ładnie, szkoda tylko że obok lokacji z mnóstwem krzaczków, trawy i innych detali bywają także gołe połacie ziemi.
image


O muzyce w grze powiem tylko tyle że jest świetna, nadaje naprawdę niezły nastrój mimo ograniczonej ilości, jednak każdy region ma swój oddzielny soundtrack świetnie współgrający z charakterem lokacji z jakiej się znajdujemy.


Następnym elementem który w tym przypadku raz cieszy, raz irytuje, jest brak większego oznaczenia przedmiotów. Trzeba podejść i odpowiednio najechać widokiem by np. zebrać monetę, strzałę. Jednak jest to kolejna rzecz która cieszy, z tego względu że jest dość prawdziwa. Jeśli szukasz ziół to faktycznie ich szukasz, jeśli szukasz przedmiotu także. Jeśli dobrze się nie przyjrzysz, nie podejdziesz, możesz przegapić coś co byłoby przydatne.

Ostatnim zagadnieniem jest kwestia czasu, ta gra jak wiele z tamtego okresu sztucznie, lub i nie, ma większe ,żarcie’’ czasu niż gry współczesne. Wbijanie poziomów jest powolne, wiele zadań robi się poprzez wielokrotne próby, głównie z racji silniejszych od nas przeciwników. Najczęściej także poprzez to że przeciwników jest wielu. Do wielu lokacji z zadań się nie dostaniemy, bo stwory jakie tam są, mają nas na jedno ugryzienie, uderzenie.

Do kilku zadań podchodzi się mozolnie musząc iść na drugi kraniec mapy, czekając na odpowiednią porę (łóżka nie zawsze są na tyle blisko by opłacało lub chciało się do nich biec), albo licząc na głupi łut szczęścia. Paradoksalnie te trudności, ten czas poświęcony zadaniom, jest na tyle satysfakcjonujący że nie ma się dość.

Ta gra oddaje bardzo dużo inteligencji gracza, dużo zależy od tego jak w nią gramy, to nie jest coś co przechodzi się samo, a głównej satysfakcji nie czerpie się z lepszych statystyk lub sprzętu. Tu samo wykonanie zadania, pokonanie czegoś o wiele silniejszego dzięki nas samym, daje główną satysfakcję.


Dlatego nie dziwi mnie że ta gra po tak wielu latach jest nadal uwielbiana i nadal powstają produkcje fanowskie, to po prostu wyjątkowo dobrze jak na swoje czasy zrobiony RPG. A świetnie wykonane gry zwłaszcza pod względem rozgrywki, starzeją się znacznie wolniej co widać po niejednym do dziś popularnym tytule.
image

1 polubienie