Felieton nr 7

Od w zasadzie około 4 lat widać nasilające się postulaty (wcześniej bywały mniej obecne w mediach),
badania itd. na rzecz ekologicznego życia tylko czy jest ono możliwe?

Jeden z postulatów to zrezygnowanie z mięsa na rzecz wegetarianizmu, który ma być mniej
zasobożerny i produkować mniej gazów cieplarnianych. No cóż trudno się nie zgodzić z tym.
Ale czy wycinanie puszcz pod pastwiska ustanie kiedy zamiast na mięso z krów będzie popyt na produkty roślinne?

Śmiem wątpić. Nawet może jeszcze przyspieszyć bo takim krowom starczy trawa która jakiejś ekstra
gleby nie potrzebuje, uprawy za to już tak. Ziemia wydarta puszczy po kilku latach będzie wyjałowiona.
Czyli będzie trzeba kolejne lasy powycinać.

Dodajmy także hodowlę owadów, oraz hydroponiczne farmy piętrowe które najpewniej zajęłyby
miejsce tradycyjnych farm w co bardziej rozwiniętych rejonach. Sztuczne oświetlenie, zbudowanie obiektu, renowacje przez lata raczej bardziej negatywnie wpłyną na środowisko, niż stworzenie bardziej wydajnej hodowli i uprawy tradycyjnej.

Pojazdy elektryczne - cóż ich szkodliwość dla środowiska jest podobna jak samochodów zwyczajnych,
głównie z racji materiałów użytych w budowie akumulatorów. Bez poprawy przede wszystkim tego
elementu jedynym zyskiem będzie chyba tylko brak spalin i hałasu.

Użytkowanie szklanych, glinianych itd. naczyń w zastępstwie plastiku. Cóż i tu trzeba rozgrzać
piece węglem by cokolwiek wytworzyć, zaś zbijanie się i ciągłe kupno też raczej nie jest obojętne
środowisku. Powstanie wielu odkrywkowych żwirowni i wyrobisk gliny.

Miasta zero-emisyjne - raczej nawet najnowocześniejsze miasto nie będzie zupełnie bez emisji co2, a na pewno nie uda się tego dokonać w miastach ze starą zabudową - czyli sporej części Europy.

Jedno jest pewne, surowce drożeją, wraz z nim wszystko inne, a to powoduje niezadowolenie ludzi. Rządzącym popieranie ekologii i wynikającego z tego minimalizmu jest na rękę. Tak samo w polityce gdzie kraje posiadające ropę - przede wszystkim Arabskie i Rosja mogą dzięki temu zyskiwać coraz większe znaczenie.
A to się raczej nie podoba ani USA ani wielu krajom Europy. Dzięki propagandzie rządowej
lepsze pozytywne skutki PR firmom przynosi obnoszenie się z ekologią ,stąd tak wiele reklam w ostatnim czasie odnoszącym się do ekologii. Dzięki temu moim zdaniem w ostatnich latach
temat ekologii tak zyskał na znaczeniu - niegdyś mimo wielu apelom ekologów traktowany marginalnie.

I można powiedzieć że wreszcie coś pozytywnego jest promowane i przez rządy i przez przedsiębiorstwa, ale obawiam się że jak to często bywa że skutki będą niezbyt dobre dla społeczeństwa, a ekologicznie mało co ruszy do przodu.

Co do mięsa się zgadzam. Weganizm to kwestia poglądów każdej osoby i jako tako nie ma raczej żadnego większego efektu dla środowiska.

Pojazdy elektryczne same w sobie nie emitują spalin. Nie wiem jak ze składem akumulatorów, więc co do tego się nie wypowiem, natomiast moim zdaniem zamiana samochodów spalinowych na “czystsze” jest istotna. Niekoniecznie na elektryczne, należy poszukiwać jak najbezpieczniejszych źródeł energii.

Użytkowanie szklanych, glinianych itd. naczyń w zastępstwie plastiku.

Takiego naczynia używamy wielokrotnie a nie raz i do kosza. Sorry, ale żeby “ciągle się zbijały” to trzeba mieć chyba 3 latka. Owszem, od czasu do czasu coś się tam stłucze ale na ogół nie częściej niż raz na miesiąc- kilka miesięcy.
Nie jestem pewien, czy wszystkie piece są obecnie opalane węglem. Ciepło można wytwarzać na różne sposoby. Nawet jeżeli obecnie jest to problem, to w przyszłości może zostać rozwiązany.
W oceanie na ogół takie naczynia toną a nie unoszą się w wodzie i zatruwają organizmy wodne. W glinę czy szkło nie zaplątają się ryby…
Tutaj ważniejszym problemem jest ciężar. Plastikową butelkę łatwo zapakować do plecaka i pojechać w góry. Plastikowy zestaw piknikowy też. A ze szkłem/metalem nie byłoby tak łatwo…

Miasta zero-emisyjne

Naturalnie, że tego się nie zrobi w rok. Ale uważam, że warto to tego dążyć. Mniej emisji to mniejszy smog, mniejsza zapadalność na raka (patrząc lokalnie), a w dużej skali, przy zmniejszeniu emisji wielu miast, mamy też zmniejszany efekt cieplarniany.

Zgadzam się, że wreszcie coś się ruszyło “na poważnie” w sprawach ekologicznych. Ale w tej sprawie Europa nie wystarczy, Obecnie, niestety największymi trucicielami są:

Rosja i Chiny, zarządzane przez dyktatury które niewiele obchodzą skutki dla przyszłych pokoleń, a raczej obecne zyski.

Afryka i Azja południowa, które są zwyczajnie zbyt biedne, by wydawać pieniądze na ekologię. A nawet, gdy jakieś państwo w tym regionie jest dość bogate to jego obywatele na ogół nie.

A USA rządzi facet, który nie wierzy w globalne ocieplenie.

Odnosząc się bardziej do Fegoratha:

“Ale czy wycinanie puszcz pod pastwiska ustanie kiedy zamiast na mięso z krów będzie popyt na produkty roślinne?”
Hodowla zwierząt wymaga generalnie dużo większej powierzchni niż pola pod uprawy jeśli chcemy uzyskać porównywalną ilość produktów spożywczych i to różnica jest dość znaczna.

“Śmiem wątpić. Nawet może jeszcze przyspieszyć bo takim krowom starczy trawa która jakiejś ekstra
gleby nie potrzebuje, uprawy za to już tak.” takie półdzikie hodowle są spoko i faktycznie lepsze od “agresywnej” uprawy roli. Trzeba jednak pamiętać, że udział takich pastwisk jest niewielki i dominują masowe hodowle w których zwierzęta karmione są paszą, a zwyczajnie zwiększenie ilości takich pastwisk typu naturalne do takiego poziomu by dorównały wydajności tym masowym hodowlą jest średnie realne i finalnie i tak by wymagało większej powierzchni.

“Ziemia wydarta puszczy po kilku latach będzie wyjałowiona.”
Można też zwyczajnie przerzucić się na mniej wyjawiające techniki upraw. Dodatkowo rośliny genetycznie modyfikowane umożliwiałyby uprawy na bardziej wyjałowionych glebach.
Generalnie finalnie pozyskiwanie mięsa wymaga finalnie wyjałowienia większej liczby gleb niż uprawa roślin. Im większa populacja ludzkości tym diety bazujące na mięsie wydają się gorszym pomysłem.

“Pojazdy elektryczne - cóż ich szkodliwość dla środowiska jest podobna jak samochodów zwyczajnych,
głównie z racji materiałów użytych w budowie akumulatorów. Bez poprawy przede wszystkim tego
elementu jedynym zyskiem będzie chyba tylko brak spalin i hałasu.”
Warto się zastanowić czy szkody wyrządzone środowiskowi przez produkcję akumulatorów będą większe od tych przez spalanie paliw, ale generalnie to no zgodzę się samochody elektryczne nie są najlepszym rozwiązaniem.
Warto jednak pamiętać, że ropa naftowa skończy się prędzej czy później i wtedy będą problemy.
W takiej sytuacji może dobrym rozwiązaniem byłyby biopaliwa albo coś w kierunku samochodów na wodór (który generalnie no właśnie pełni funkcję magazynu energii zamiast tak rozbudowanych akumulatorów jak w samochodach elektrycznych).
Tak czy siak uważam, że w przyszłości konieczna przesiadka na pojazdy elektryczne (niekoniecznie samochody) i poważna przebudowa infrastruktury typu rozbudowana, szybka komunikacja miejska (jej wdrożenie na odpowiednią skalę jest niestety dość trudne zwłaszcza w źle zaprojektowanych miastach) + odpowiednia infrastruktura pod pojazdy elektryczne bardziej jednoosobowe typu skutery, hulajnogi, które mają zdecydowanie mniejsze akumulatory i zużycie energii. Jednak no nadal nie jest to perfekcyjne rozwiązanie, ale jeśli nie wymyślimy dobrej alternatywy dla tradycyjnych pojazdów spalinowych to prędzej czy później i tak z powodu brakującej ropy będzie trzeba przesiąść się na inne pojazdy. Ja liczę na opracowanie jakiejś stosunkowo opłacalnej metody przechowywania energii alternatywnej dla obecnych akumulatorów. Może biopaliwa też coś pomogą.

“Użytkowanie szklanych, glinianych itd. naczyń w zastępstwie plastiku. Cóż i tu trzeba rozgrzać
piece węglem by cokolwiek wytworzyć, zaś zbijanie się i ciągłe kupno też raczej nie jest obojętne
środowisku. Powstanie wielu odkrywkowych żwirowni i wyrobisk gliny.”
Chyba musiałem przegapić moment, w którym plastik zdążył zastąpić tradycyjne naczynia. Może w innych krajach to miało miejsce. Nie wiem. Zwyczajnie według mnie nigdy nie odeszliśmy przynajmniej w moich środowiskach od tradycyjnych naczyń.
Ten wątek wydaje mi się najmniej warty uwagi, więc pozwolę go sobie nie rozwijać.
“Miasta zero-emisyjne - raczej nawet najnowocześniejsze miasto nie będzie zupełnie bez emisji co2, a na pewno nie uda się tego dokonać w miastach ze starą zabudową - czyli sporej części Europy.”
Tak. Można zgodzić się z tym zdaniem ale nie wiem co ma z niego wynikać. Raczej ogromne trudności w konstrukcji miast bez emisji nie powinny oznaczać, że powinno się rezygnować z prób minimalizacji emisji zanieczyszczeń.

Jedno jest pewne/o sytuacji politycznej

“Jedno jest pewne, surowce drożeją, wraz z nim wszystko inne, a to powoduje niezadowolenie ludzi. Rządzącym popieranie ekologii i wynikającego z tego minimalizmu jest na rękę. Tak samo w polityce gdzie kraje posiadające ropę - przede wszystkim Arabskie i Rosja mogą dzięki temu zyskiwać coraz większe znaczenie.
A to się raczej nie podoba ani USA ani wielu krajom Europy. Dzięki propagandzie rządowej
lepsze pozytywne skutki PR firmom przynosi obnoszenie się z ekologią ,stąd tak wiele reklam w ostatnim czasie odnoszącym się do ekologii. Dzięki temu moim zdaniem w ostatnich latach
temat ekologii tak zyskał na znaczeniu - niegdyś mimo wielu apelom ekologów traktowany marginalnie.” [/details]
Nie wiem na ile faktycznie w wzroście zainteresowania ekologią mają działania polityczne, a na ile zwiększanie się świadomości społeczeństwa i przykrych konsekwencji wieloletniego zaniedbywania tego tematu. Zwyczajnie obecnie coraz trudniej jest udawać, że wszystko jest git. Mimo wszystko wydaje mi się, że państwom (nie wiem czy większości czy już mniejszości) opłaca się ignorować środowisko bo zwyczajnie łatwiej budować gospodarkę gdy nie trzeba się nim przejmować.

“I można powiedzieć że wreszcie coś pozytywnego jest promowane i przez rządy i przez przedsiębiorstwa, ale obawiam się że jak to często bywa że skutki będą niezbyt dobre dla społeczeństwa, a ekologicznie mało co ruszy do przodu.” Zgodzę się. Często kończy się na gadaniu i próbowanie robienia zwyczajnie interesu na ekologii.
Tak czy siak w tej kwestii bez wsparcia rządu i przedsiębiorstw ciężko liczyć na polepszenie obecnej sytuacji.

Odnosząc się do MrDanieha

“Co do mięsa się zgadzam. Weganizm to kwestia poglądów każdej osoby i jako tako nie ma raczej żadnego większego efektu dla środowiska.”
To czym się odżywia ponad 7 mld ludzi ma olbrzymie znaczenie dla środowiska.

“A USA rządzi facet, który nie wierzy w globalne ocieplenie.” Nie wiem. Można również założyć, że zwyczajnie bardziej opłaca mu się negować zjawisko globalnego ocieplenia.

Co do owych hodowli, to odnosiłem się przede wszystkim do Ameryki Południowej i wycinania puszczy amazońskiej pod hodowlę bydła i czasem uprawy. Ludzie ci zwyczajnie nie stosują tak zaawansowanej techniki uprawy jak np. w Europie, ziemia po wycięciu puszczy jest kilka lat bardzo żyzna jednak deszcze i kolejne uprawy doprowadzają do jej wyjałowienia. Wtedy często jeszcze wchodzi tam bydło które nie pozwala odrosnąć puszczy, zaś taki pseudo farmer karczuje kolejne hektary lasu. W Europie nie ma już dawno podobnego systemu bo często nie byłoby już gdzie karczować lasu, zaś co słabsze gleby nawet się zalesia nie tylko dla zysku z drewna za parę lat ale i dla dopłat z UE.

@MrDanieh co do USA może i rządzi tam koleś co to globalne ocieplenie ma gdzieś, ale tu chodzi o sferę polityki i coraz większego wpływu jak i bogactwa krajów przede wszystkim arabskich. Dotychczas te kraje bywały mocno zależne i pod mocnym wpływem Europy lub USA zaś obecnie mogą pozwalać sobie na coraz większą niezależność. W dodatku wchodzi tu jeszcze sam biznes bo USA ma dość własnych złóż dla swoich obywateli ale woli wydobywać lub skupować po atrakcyjnych cenach w krajach ościennych by nie drenować własnych złóż. Dlatego pójście w ekologię i zmniejszenie wpływu ropy na własne gospodarki ma zablokować rośnięcie w siłę krajów głównie arabskich mających ropę. Biznes paliwowy też rozumie że odnawialne źródła to przyszłość tak czy siak, wszak ropa za kilkadziesiąt lat będzie w wielu miejscach już zbyt droga w wydobyciu.

Co do Chin to zaczynają powoli iść w stronę ekologii, głównie dlatego że zaczęło być źle nawet w samej stolicy która cierpi z powodu burz piaskowych które dodatkowo nawiewają sól. Rosja zaś cóż, jest zbyt zacofanym krajem które gospodarkę oparło o wydobycie. Pewnie po tym jak Putin odejdzie będzie pod tym względem lepiej i zaczną przynajmniej modernizować i naprawiać instalacje i fabryki pamiętające czasem ZSRR.