Felieton nr 17 - Kwestia naszych czynów

Ostatnio naszła mnie refleksja, po co coś robimy, jak patrzymy na konsekwencje naszych działań i decyzji. Jakby się tak dobrze zastanowić cokolwiek jakikolwiek człowiek zrobił, nie ma większego znaczenia, wszak nawet wszechświat kiedyś w końcu się skończy. Mimo to jednak ludzie działają dalej, nawet jeśli są świadomi że koniec końców do niczego to nie prowadzi. Mam jednak na uwadze także to że wielu ludzi zwyczajnie nie jest tego świadomych bo nigdy się nad tym nie zastanowiła.

Można by się na przykład zastanowić, po co zakładać forum, bloga, kanał na yt, jakiś biznes itd. itp. , odpowiedź brzmi, dla siebie i innych. Dla siebie bo albo da to wyrażenie siebie, lub zwyczajnie da nam utrzymanie, albo ma w jakiś sposób działać pro społecznie. Wszystko to w dowolnej konfiguracji. Jest jeszcze opcja dla kogoś, tyle że osobą tą musi być ktoś dla nas ważny, przyjaciel, krewny albo cała grupa osób lub społeczność.

Są też ludzie których cieszy sam rozwój czegoś w co włożyli swój wysiłek, nawet jeśli rzecz nie będzie trwała. Są ludzie którzy wiele spraw traktują jak wyzwanie któremu próbują i chcą sprostać. Są też ludzie którzy wierzą w określoną ideologię, często popadając w wyniszczający fanatyzm starają się by to owa ideologia zwyciężyła. Jest wiele motywów dobrych i złych jakie stoją za człowiekiem i jego działaniami.

Czy to że ktoś nie widzi w tym co robisz sensu, lub przydatności, opłacalności ma sprawić że to coś porzucisz?

Ciekawym przykładem jest tu choćby Youtube, wiele tam bywało i jest debilizmu, przy okazji jednak powstały kanały komentujące i one z kolei stały się takim wentylem bezpieczeństwa. Zaczęły wytykać bzdury, denne zachowania itd. Kiedyś wydawało mi się że nie mają one ani trochę wpływu na to co się dzieje na owej platformie. Jednak jak się spojrzy względem dłuższej perspektywy, to jeśli za komentarz wziął się ktoś bardziej znany wkrótce skomentowana dana gwiazdka internetu zaczynała tracić popularność.

Innym przykładem jest choćby taki rynek gazet, wydaje się że to pozamiatany rynek, a mimo to dalej widzi się sukcesy. Ba nawet w moim regionie, stara gazeta regionalna będąca na rynku od lat, jest coraz bardziej wypierana przez inną niedawno założoną gazetę regionalną.

Przykładów w drugą destrukcyjną stronę także dałoby się przytoczyć co najmniej kilka, jednak myślę iż każdy czytający ów tekst jest w stanie sam takie przykłady wskazać.

Czy mimo iż w dalszej perspektywie czasu nasze działania zwyczajnie nic nie znaczą, jest sens robić to co aktualnie robimy? Myślę że tak, jeśli coś sprawia nam przyjemność, satysfakcję albo po prostu zapewnia nam codzienny byt, to nie widzę powodu by z tego rezygnować.

1polubienie