Felieton nr 14

Patrząc te kilka mies. na różnorakie wiadomości ze świata można dojść do wniosku że świat zajęty jest wojna ideologiczną. I owszem zawsze to było obecne, ot lewica biła się z prawicą, oraz inne przeciwstawne sobie ideologie o przekonania wyborców. Bo o przekonanie bezinteresownie ludzi raczej im nie chodzi. Jednak teraz doszło już do walk skrajności, i to zaciętych walk już nie marginalnej części a większości społeczeństw.

Protesty w USA które gdzieś próbują się rozlać do innych krajów, choćby nie było tam problemu rasizmu zaczynają mieć coraz mniej związku z logiką a bardziej z jakimś zaślepieniem fanatyzmem. Problem jest ważny ale usprawiedliwiania kradzieży, rozwiązywania całych oddziałów policji, usprawiedliwiania niezabezpieczonych przed wirusem zgromadzeń ludzkich lub kajania się z racji rzekomego uprzywilejowania to nie są dobre rozwiązania. Dodatkowe zasiłki tylko jeszcze bardziej zaognią spór, więc kto wie czy konserwatywnie nastawiona ludność za jakiś czas nie wybuchnie własnymi protestami. A stąd już tylko krok od wojny domowej. Zdecydowanie potrzeba tam dialogu, ale obydwu stron a nie kradzieży i wandalizmu.

Na Polskim podwórku zaś nie lepiej, kandydaci już zaczynają wojenki ideologiczne. Przychylne im media głoszą ideologiczne frazesy zamiast rzetelnych wiadomości. Tylko można się zastanowić czemu do cholery żaden z kandydatów nie zaproponuje referendum, albo wręcz cyklicznego referendum dajmy na to co 10 lat. Gdzie naród będzie się mógł wypowiedzieć na temat ustaw światopoglądowych, czyli in-vitro, związki partnerskie itd. . Ano rozchodzi się głównie o dwie sprawy, pierwsza to fanatyzm wyborców który uzyskać jest łatwiej opowiadając za tym a nie innym światopoglądem. Druga sprawa to to że rzucenie światopoglądowej ustawy pod obrady zwyczajnie umożliwia zakrycie niewygodnej dla rządzących ustawy np. podwyższającej podatki.

Dziwnym jest że jakoś nikt nie dyskutuje na temat jakim prawem prezydenci, rządy, celebryci a nawet pisma naukowe (tweet pisma Nature) narzucają światopogląd ludziom. To już w czasach Polski szlacheckiej król Zygmunt August powiedział ,Nie jestem królem waszych sumień’’ i doktryna ta przetrwała do pierwszych Wazów zapewniając rozkwit, tolerancję. Teraz zaś współcześnie znów toczymy wojnę w dodatku nie tylko o religię.

W imię tolerancji nie toleruje się drugiej strony, w imię walki o wiarę robi się akty sprzeczne z tą wiarą, walcząc z totalitaryzmami po cichu się je wspiera, masa sprzeczności w imię walki o nowy lepszy świat, ich świat.