Felieton nr 13

W USA trwają protesty po doprowadzeniu podczas zatrzymania przez policję do śmierci czarnoskórego Georga Floyda. Oburzyło to tłumy, mimo iż podobnych przypadków bywało już wcześniej mnóstwo. Bywały także i mniejsze protesty, choćby ograniczone tylko do sportowców.

Moim zdaniem obecne jak i przyszłe protesty nie zmienią zbyt wiele, w USA rządzi pieniądz a ten należy głównie do przedstawicieli rasy białej. Rasa czarna jest także w mniejszości. Obecne protesty raczej służą do walki politycznej niż do próby zniesienia dyskryminacji.

Główny problem jest także w samym wizerunku, tego że jeszcze w latach 70 ta dyskryminacja była bardzo obecna. W takiej atmosferze dorastały dzieci, które też przesiąkły podobnym myśleniem. Teraz zaś nadal jest podział, mimo ,pomocy’’ w postaci zasiłków i stypendiów. Zresztą nawet one są obiektem dodatkowej pogardy białych wobec czarnych.

Tam zwyczajnie musieliby chyba zbiednieć wszyscy naraz i budować wszystko od nowa od podstaw, chodząc do podobnych szkół, mając teoretycznie podobne środowiska społeczne. Coś takiego chyba byłoby możliwe gdyby USA ogarnęła jakaś forma komunizmu. Jednak wtedy padłaby gospodarka wielu państw świata. Jedyne co mogą robić tamtejsze władze to właśnie za cenę niechęci międzyrasowej, spróbować wyrównać szanse (nawet jeśli realnie to fikcja).

Poniżej link do mocno lewicowego artykułu, jednak dość szeroko opisującego problem dyskryminacji i zdarzenie.

1polubienie