Felieton nr 1

Jakiś czas temu stwierdziłem iż rozpocznę na nowo serię felietonów jaką niegdyś prowadziłem na pewnym forum. Po co? Głównie dla wyrażenia siebie, czasem dla uchwycenia ulotnych myśli i pytań.
Dla kogo? Dla wszystkich którym będzie się chciało czytać. No to tyle słowo wstępu, czas przejść do tekstu właściwego. :slight_smile:

Jedną z ostatnich spraw jaka mnie nurtuje jest wszechobecny szuryzm zataczający coraz szersze kręgi. Wystarczy poczytać komentarze choćby pod tego typu filmikami.

Właśnie dlatego cywilizacja Sumerów jest zbyt kontrowersyjna dla tradycyjnej…

Ledwo kilka pytających o źródła lub wyśmiewających naiwność ludzi. Reszta przyklaskuje, a najbardziej chyba głupi komentarz dał ktoś twierdząc że tego nie uczy się w szkole.

Owszem polska szkoła jest jaka jest, ma swoje mankamenty, ale programy nauczania opierają się o udowodnioną wiedzę. A przede wszystkim potrzebną wiedzę, owszem taka historia i fizyka jest o wiele ciekawsza na filmiku z youtuba niż w klasie. Tyle że w szkole uczy się przede wszystkim podstaw bo na więcej nie ma przede wszystkim czasu.

Wiele z tej "ciekawostkowej wiedzy’’ ale prawdziwej wiedzy (a nie jakiegoś oszołoma lub człowieka z youtuba wygłaszającego ładnie zaprezentowane bzdury bez pokrycia w literaturze źródłowej) znajduje się w książkach. Nie dziwi w sumie to postępujące zidiocenie zwłaszcza w Polsce, staliśmy się jednym z najmniej czytających krajów Europy.

Sądzę iż nikłe czytelnictwo jest w jakiś sposób za to odpowiedzialne. Tak samo przestarzały model szkolny i programy nauczania, plus brak rozsądku u osób starszych które dorwą się do internetu (nieprzyzwyczajone do technologii często sami roznoszą bzdury uważając je za prawdę). Jedną z małych kwestii jest nieufność wobec naukowców, propaganda i kwestia społ. psychologii, te 3 ostatnie przyczyny to chyba kwestie do rozwinięcia w następnych felietonach.

A Wy jak myślicie, jakie mogą być przyczyny postępującego szuryzmu?

1lajk

W temacie ignorancji - natknąłem się kiedyś w internecie na “cudowny” film. Myślę, że screen mówi za siebie.

O ile dawniej z czytania książek można było wyciągnąć prawie wyłącznie same dobra tak dzisiaj już niekoniecznie.
Dożyliśmy czasów, w których niestety (lub stety) każdy może napisać i wydać książkę, przez co naprawdę ogrom z nich nie zasługuje na przeczytanie, a sama literatura zaczyna przypominać internet, gdzie każdy głupiec może powiedzieć co tylko zechce.

Jednak dla większości ludzi książki -> fakty. Wielu uznaje wszystko zawarte w książce pseudonaukowej za prawdę i sam fakt zawarcia tego w formie książki uważany jest za potwierdzenie wiarygodności zawartych w niej informacji. No bo przecież od czytania nie można zgłupieć.

Tak jak w internecie bardzo łatwo wpaść w banki informacyjne. Wielu potrafi gromadzić bogate zbiory książek przytakujących ich poglądom. Ludzie potrafią obejrzeć filmiki w stylu tego załączonego przez Ciebie @Fegorath, a następnie nakupić książki takie by przyklaskiwały tej teorii.
Później takie osoby praktycznie dogmatycznie uznają prawdziwość przeczytanych treści tylko ze względu na odnalezienie ich w książce. Łatwo jest też przekonać kogoś do swoich koncepcji, wręczając mu książkę. Obdarowany często praktycznie z automatu uznaje ją za wiarygodne źródło informacji tylko za względu na zawarcie ich w formie druku.

Chcę po prostu zwrócić uwagę, że czasami od nieczytania gorsze może być czytanie złych książek i samo namawianie do czytania nie wystarczy, by pozbywać się ze społeczeństwa ignorancji. Trzeba też nauczyć ludzi szukać wiarygodnych źródeł i rozpoznawać książki, które tylko próbują kreować się na te naukowe.

1lajk

Zgadzam się. Warto również dodać, że część z tych książek ma właśnie na celu wpoić czytelnikowi nieprawdziwe informacje celem osiągnięcia zysku w przyszłości przez autora. W Polsce raczej znanym przykładem takiego działania jest działalność szamana (inaczej trudno mi to określić) Jerzego Z., autora serii książek “Ukryte Terapie” i właściciela pewnego sklepu internetowego, w którym wspomniany sprzedaje różne produkty, mające rzekomo leczyć różnego rodzaju choroby; oczywiście reklamował wcześniej te produkty w swoich książkach.

1lajk

No, to jest wreszcie temat, w którym jestem ekspertem :grin:

Z moich obserwacji wynika, że człowiek ma jakąś tendencję do wyrabiania sobie opinii na podstawie pierwszej informacji. Przykładowo: ktoś czyta w internecie, że “szczepionki wywołują autyzm, bo mają w składzie aluminium, a ono jest trujące”. I potem przy każdej dyskusji będzie wklepywał ten sam tekst, nie bacząc na kontrargumenty - bo on przecież wie, że aluminium jest trujące, to co tu można udowodnić? A fakt, że nie wie, jak to aluminium ma wywoływać autyzm nie ma już znaczenia - wystarczy, że to wiem pan gatunek małego ptaka z rodziny łuszczakowatych.

A gdy nasz bohater - antyszczepionkowiec jest przyparty do muru, na ratunek przybywają wspaniałe filmiki na youtube, które w prosty i przystępny sposób wyjaśniają mechanizm problemu (tyle, że nie, za to można nimi spamować w komentarzach). Ogólnie, takie filmiki opierają się na znalezieniu faktu, dorobieniu do niego ideologii (po uprzednim zmanipulowaniu, dzięki naiwności odbiorcy, niezauważonemu) i wypuszczeniu - tak zostaje się bohaterem. Potem ktoś do filmiku o szczepionkach dorzuca np. 5G gotujące mózgi i widz, wciągnięty w jedną sektę, dołącza do kolejnej. Potem dorabia się do tego organizację (religijną/polityczną/“społeczną”, wszystko jedno) i kosi na niej gruby szmal.

Celowo wspomniałem w poprzednim akapicie o sekciarstwie, potaie grupy tak właśnie funkcjonują (kto chce jasny dowód - zdjęcie z grupy pana Z. w załączniku.)68806869_1334560036693036_199360222827905024_n

C.D.N, jeśli będzie o czym, bo temat rzeka.

1lajk

Wynika to z kilku ludzkich błędów poznawczych - psychologiem nie jestem, ale po szybkim researchu znalazłem takie błędy poznawcze jak efekt przywiązania, czyli ograniczanie się do mało różnorodnych źródeł informacji oraz efekt potwierdzenia, polegający na poszukiwanie jedynie faktów potwierdzających daną opinię, a nie weryfikujących ją. Oczywiście zaobserwowanie przez Ciebie zjawisko jest wypadkową większej ilości błędów poznawczych; to tylko przykłady.

Jak ominąć ochronę danych osobowych 101 :wink:

Czekam na więcej, chętnie poczytam :smiley:

Przekonanie w szkodliwość szczepionek itd. pozwala czuć się wyjątkowo.
Przecież posiada się wiedzę, której nie poznało 95% populacji. Dodatkowo bardzo szybko zostaje się wciągnięty do ich tych grup. Przynależność do wspólnot, w których czują się lepszymi od większości, jest bardzo satysfakcjonujące i niebezpieczne.

1lajk

To raczej po prostu autorytet danego oszusta, szarlatana, człowieka który wprowadza w błąd. Musi czymś potwierdzać np. swoje kompetencje. W przypadku owego [gatunku ptaka na z], jeśli mnie pamięć nie myli legitymował się tytułem doktorskim. Czyli zrównał się niejako w kompetencjach już na starcie z pozostałymi doktorami.

Druga sprawa to nadzieja. Kiedy ktoś odbija się już długo od lekarza do lekarza i od szpitala do szpitala to traci nadzieję na poprawę. W dodatku często już nie ma kasy na cokolwiek liczonego w tysiącach zł.

Wystarczy że pojawia się jakiś doktor z jak twierdzi skuteczną metodą ale zarazem w miarę niedrogą.
Przy tym ważne jest by ową metodę (bo sam autorytet tu nie wystarczy) jakoś uargumentować, dać podstawy czemu reszta lekarzy tego nie stosuje. I tu wchodzą mechanizmy czystej manipulacji. Wystarczy że pożongluje się pewnymi informacjami przeciwko koncernom medycznym i sprzedajnym lekarzom którzy zamiast leczyć ludzi i to jak najtaniej wolą podpisywać ciche umowy z koncernami na przepisywanie tylko ich leków itd.

Tak samo jest z argumentacją o naukowcach i ich badaniach gdzie sprzedają się koncernom bo lepiej płacą i naginają wyniki.

Podobnej argumentacji jest wiele, nie chcę tu już przytaczać wszystkiego, ale mechanizm jest podobny. Chodzi tu o danie ludziom ułudy tego czego potrzebują,czyli ułudy wyzdrowienia, fałszywej nadziei, ułudy prawdy i uczciwości itd.

W zasadzie mechanika przypomina tu proces rekrutacji do sekt będąc jednocześnie skomplikowaną ale prostą w samym użyciu metodą pozyskiwania naiwnych lub zagubionych życiowo ludzi.

1lajk

Jak już wcześniej pisano, kolejnym problemem z wszelkimi formalnymi lub nie grupami na granicy sekty jest przeświadczenie ich członków o własnym “oświeceniu”. Chyba każdy, kto miał (nie)przyjemność ekhm… “dyskutować” z typowym przedstawicielem takiej grupy usłyszał “otwórz oczy” tudzież “pobudka”. Bo oni są oświeceni przez wspaniałych ludzi z youtube/facebooka/bloga/książki/TV, którzy jednym śmiałym ruchem rozbili kolejny gargantuiczny spisek koncernu/rządu/kosmitów/żydów/czegokolwiek.
Stosowanie takiej metody utrudnia przekonanie argumentami członków sekty, uważających się za tych, którzy przekonują, a nie tych, którzy powinni być przekonani. Mówią: nikogo z nas nie przeciągnięto na waszą stronę, a wielu z waszej przyszło do nas! Bo to my mamy rację!

A dlaczego tak jest?

Ponieważ KAŻDA osoba, która zmienia zdanie zostaje uznana za “szpiega” i to “już od początku”. Widziałem kiedyś jakiś płaskoziemski filmik, w którym autor bohatersko mierzył się z bzdurami, rozsiewanymi przez WiatrakNieba. Przykładowy argument: “W filmie WiatrakaNieba podany był przykład płaskoziemcy, który dokonał rzekomo przelotu nad Antarktydą i zmienił zdanie. Wiatrak nie wspomniał jednak, że nie był to płaskoziemca, a podstawiony agent…”
Członkowie sekt mogą zatem bez przeszkód posługiwać się argumentem “Do nas ludzie dołączają, a nikt się nie odłącza,” - ponieważ każdy, kto się odłączył w ich opinii nigdy nie był ich członkiem!

C.D.N?

Ja zaś sobie pozwolę zilustrować słowa Danieha kolejnym przykładem. Nicki jak i avatary użytkowników zamazałem celem uniknięcia jakiegokolwiek witch huntingu. Film, pod którym rozegrała się ta wymiana zdań, gdzie fakty zderzyły się z jakimiś bzdurami “bo tak powiedział filmik” dotyczył pewnego wypadku lotniczego (piszę to, aby dać kontekst dyskusji).

Fajny ten film o oszustwie paliwowym, zaczyna się od tego, że ziemia jest płaska.

Podoba mi się fragment o tym, że koła A380 nie mogą udźwignąć jego ciężaru - doskonały przykład typowej manipulacji w filmikach tego typu - człowiek bez szerszej znajomości praw fizyki nie ma prawa oprzeć się temu argumentowi - i zaczyna się pierwszy etap stawania się płaskoziemcą…

(Takie podwozie waży prawie 30 ton, ciężar jest rozkładany na kilka miejsc. Przy maksymalnej masie startowej samolotu 575 ton, to wcale nie tak mało, samo podwozie to około 5% masy samolotu)


filmik w luźny sposób pokazuje jak niektórzy ludzie pozyskują informacje. Trochę to nawiązuje do tematu felietonu
1lajk