Chiny kontra Zachód - zmiany na rynku gier

Po przejęciu przez Riot (twórcy League of Legends) studia Hypixel studios odpowiadającego za tworzenie gry Hytale zauważyłem sporą ilość komentarzy wskazujących na to iż Riot należy do chińskiego Tencentu. Przede wszystkim obawiano się monopolizacji rynku przez Chiny oraz kwestii wycieku danych.

Idąc tropem tych komentarzy zainteresowałem się tą firmą jak i rynkiem gier. Dużo wskazuje na to iż Tencent przejmuje coraz więcej zachodniego rynku. Chińczycy stawiają głównie na gry dające stały dochód poprzez mikro- transakcje, zaś ogromny rynek chiński stoi głownie grami mobilnymi. Drugi z koncernów czyli NetEase póki co jeszcze aż tak mocno nie ingeruje w zachodni rynek, choć powoli się to zmienia.

Strategia Chińczyków jest specyficzna gdyż na rynek zachodni wprowadzają nowe gry głównie poprzez wykupione w całości lub części lokalne firmy. Względnie wykupują je dla tytułów i marek które okazały się wielkim sukcesem. Prawdopodobnie poza kwestiami finansowymi jest to spowodowane możliwym oporem graczy gdy wiedzą iż grę tworzy chińska a nie zachodnia firma.

Gdy gracze słyszą Riot, Hypixel Studios itd. a nie Tencent ich świadomość do kogo faktycznie należy marka jest nikła. Chińskim koncernom pomaga fakt iż by działać na chińskim rynku firmy zachodnie muszą wybrać jako wydawców firmy chińskie. Ogromny rynek bardzo kusi, toteż tamtejsze koncerny mogą liczyć na dodatkowe profity. Najczęściej dostając po kilka procent akcji firm zachodnich. Pomaga to im w późniejszym wykupie, jednak ważniejszą sprawą jest wgląd w sprawy firmy a nawet spory wpływ na taką.

Nie dziwi wtedy fakt zaistnienia słynnej wpadki blizzarda gdy zbanowano jednego z uczestników turnieju tylko dlatego iż odważył się poprzeć na wizji protesty w Honkgongu. Kilka innych zachodnich firm także miało podobne wpadki (choć nie tak głośne). Fani Blizzarda zapewne pamiętają niesławną prezentację Diablo Immortal na platformy mobilne. Kiedy to większa część fanów studia to zadeklarowani pecetowcy którzy oczekiwali wtedy iż zapowiedzą czwartą część owej gry. Blizzard wykupiony wcześniej przez Activision, w którym to kilka procent akcji posiadają chińscy dystrybutorzy zwyczajnie połasił się na stojący grami mobilnymi chiński rynek. Przy okazji próbując wcisnąć ową grę zachodniemu odbiorcy.

Prawdopodobnie co mniejsze lub początkujące studia ale z dobrze zapowiadającymi się markami jak pokazuje przykład choćby Hytale będą wykupowane lub kontrolowane jeszcze szerzej niż dotychczas. W pewnym sensie jest to zagrożenie monopolem, tym bardziej że chińczyków głównie interesuje rynek mobilny. Z drugiej strony można tu zauważyć iż dzięki pieniądzom z owych koncernów tytuły mniejszych studiów mogą się bardzo rozwijać przez lata.

Bo czy Riot byłoby stać na te wszystkie cinematiki, eventy itd.? O ile dłużej potrwałaby produkcja Hytale gdyby nie wsparcie Riot-Tencent? I choć gry te są bardzo grywalne to jednak jest to w jakiś sposób ,kradzież’’ pomysłu. PUBG i Fortnite, Valorant (Overwatch, Bordelands i Counter-Strike), Arena of Valor (chiński odpowiednik LoL), wersje mobilne gier studiów w których udziały mają chińscy dystrybutorzy. Minecraft, Hytale. Póki co, pomijając rynek mobilny takie łączenie elementów gier i dodanie trochę czegoś własnego i popieranie takich projektów przez Chiny, nie jest takie najgorsze.

Może to podziałać mobilizująco na rynek zachodni gdzie taki Hytale prezentuje się o wiele lepiej (póki co) niż Minecraft. Może też paradoksalnie zwiększyć liczbę graczy ,starych’’ gier jako takie odbicie np. od Valorant. Wymusi to też poszukiwanie czegoś nowego po zachodniej stronie, kiedy to Chińczycy będą wspierać lub sami tworzyć składane pomysły na gry.

Jednak korzyści z ekspansji Chin na rynek zachodni potrwają góra dekadę. Monopolizacja rynku to niedobre zjawisko. Wpływ na koncerny i wykupywanie małych firm w końcu odbije się czkawką zachodowi. Szansą na powstrzymanie tej ekspansji będą studia niezależne, tym bardziej że coraz lepiej i coraz powszechniej ogrywane bywają tytuły bardziej artystyczne niż czysto rozrywkowe. Ekspansję na rynku chińskim spowalnia także tamtejsze prawo ograniczające ilość godzin spędzonych w grze oraz obostrzenia nakładane na twórców.

Czas jednak pokaże jak z ekspansją Chin poradzą sobie na zachodzie, o ile sobie poradzą.

Korzystałem z wielu źródeł, pominąłem kwestie wyliczeń wartości firm i rynków (co najwyżej warto dla skali wspomnieć że sam Tencent jakiś rok temu był warty około 500 mld, zachodnie koncerny warte są góra kilka lub kilkanaście mld).

Ze źródeł z których korzystałem warty przeczytania jest także ten artykuł mimo że ma już 2 lata.