Blog MrDanieh'a #1 czyli dlaczego przechorowanie odry nie wzmacnia odporności

“Ja nie szczepię dziecka, bo szczepionki są sztuczne, a najlepiej, żeby dziecko uodporniło się naturalnie bo naturalna odporność jest lepsza

Ręka do góry, kto słyszał ten tekst.

Jednym z ulubionych “argumentów” przeciwników szczepień jest rzekoma niższa jakość odporności nabytej w wyniku szczepienia od tej, jaką uzyskujemy po przechorowaniu choroby. Jest to, oczywiście, nieprawda. Dlaczego? Ponieważ ludzki organizm “uczy” się odporności na daną chorobę poprzez aktywację i namnożenie komórek układu odpornościowego zdolnych do rozpoznania i odpowiedzi na określone antygeny.

Antygen jest, mówiąc obrazowo, “dokumentem tożsamości”, który sprawdzają komórki naszego układu odpornościowego. Wszystko, co nie ma dokumentu odpowiadającego antygenom organizmu jest automatycznie uznawane za wroga. Rasizm i ksenofobia. Nasz układ odpornościowy posiada wiele rodzajów komórek wyspecjalizowanych w walce z różnymi zagrożeniami na różne sposoby. Ale to niestety za długi temat na jeden wpis. Na razie skupmy się na podstawie, koniecznej do zrozumienia tematu tego posta.

Znaczna część tzw. krwinek białych, komórek odpowiedzialnych za obronę naszego organizmu odpowiada za odpowiedź nieswoistą. To znaczy, że atakują wszystko, co ma obcy antygen. Są rodzajem pierwszej linii obrony naszego organizmu. Jednak w przypadku większego zagrożenia są po prostu niewystarczające. Tutaj wchodzą to akcji limfocyty- skupię się na limfocytach B i T, bo to one odgrywają kluczową rolę w tak zwanej odpowiedzi swoistej.

W odpowiedzi swoistej- jak sama nazwa wskazuje- biorą udział komórki swoiste wobec konkretnego przeciwnika. Wyspecjalizowane do walki z tym konkretnym zagrożeniem- a ściślej rzecz biorąc- posiadającego konkretny antygen. Czyli, przykładowo, jeżeli do organizmu wnikną bakterie, z których jedne posiadają antygen “U”, a drugie"Y" (nazwy obrazowe) to limfocyty wyspecjalizowane w walce z “U” nie będą walczyć z “Y”- bo się na tym nie znają.

Jednak do momentu, gdy organizm nie zetknie się z jakimś antygenem, rozpoznające go limfocyty są dość nieliczne, siedzą w węzłach chłonnych i nic nie robią. Organizm nie może marnować cennej energii na trzymanie armii limfocytów które może nigdy nie napotkają swojego przeciwnika. Limfocyty zostają aktywowane i namnażają się dopiero po tym, gdy dostaną sygnał o ataku tego konkretnego przeciwnika, do walki z którym powstały. Niestety, powiadomienie o tym śpiącego specjalisty, aktywacja oraz namnożenie się do odpowiedniej ilości zajmuje dużo czasu. Dość dużo, by napastnik mógł wyrządzić w organizmie poważne szkody. Dlatego mamy szczepienia. Nasi specjaliści po zaszczepieniu są bardziej liczni, gotowi do akcji, a nawet stale wytwarzają pewne ilości przeciwciał. Wtedy, gdy zarazek naprawdę zaatakuje pierwszy raz, nasz układ odpornościowy błyskawicznie sobie z nim poradzi. Zazwyczaj zabije go zanim zdoła wywołać objawy.

Widzimy więc pierwszą rzecz- szczepienia umożliwiają nam uzyskanie odporności bez narażania się na chorobę. Ale nawet jeśli jako oświeceni antyszczepionkowcy przyjmiemy że ryzyko zgonu lub kalectwa z powodu choroby jest niczym w stosunku do korzyści z naturalnej odporności- jest drugi problem. A konkretnie wyniki nowych badań naukowych. Konkretnie w przypadku odry, którą uważają za tak niewinną chorobę.

Okazuje się, że odra, tak rzekomo pięknie i niegroźnie podnosząca naturalną odporność dziecka tak naprawdę… ją niszczy. Nie chodzi tylko o to, że dramatycznie osłabia organizm na wszystkie infekcje przez jakiś czas (a to robi). W końcu układ odpornościowy się odbuduje. Odra powoduje, że układ odpornościowy może dosłownie zapomnieć tego, czego wcześniej się nauczył.

Czyli dziecko nieszczepione po przejściu odry znów może w ekstremalnym przypadku, szczególnie, jeżeli zostanie narażone wkrótce po przejściu odry, zachorować na wcześniej przechorowane choroby.

Dodam, że to samo badanie wykazało, że tego efektu nie ma po szczepieniu.

Czy warto narażać dzieci na takie ryzyko w imię rzekomej ochrony uch przed występującymi raz na ileś milionów przypadków powikłaniami?

Odpowiedź jest oczywista: nie.

Czekam na ewentualne merytoryczne uwagi odnośnie artykułu, starałem się przedstawić problem w sposób zrozumiały dla każdego. Jeżeli chcecie jakichś dodatkowych informacji, macie jakieś pytania zadajcie je w wątku, lub, jeżeli wolicie, na discordzie.

3lajki

Ludzie nie szczepią dzieci na odrę głównie z dwóch powodów.
Przez ruchy antyszczepionkowców.
Przez odwołanie do natury czyli myślenie no lepiej jak zachoruje na odre bo będzie naturalnie czyli według nich lepiej.
Oba powody można sprowadzić do ignorancji.


Niestety nadal słyszy się o odra party jako o lepszej alternatywie od szczepień.


Nie słyszałem o tym. Warto wiedzieć. Jak będę miał czas doczytam o tym.

Linki są w tekście na niebiesko, ale wrzucę jeszcze raz tutaj to będzie wygodniej:
-https://science.sciencemag.org/content/366/6465/599
-https://hms.harvard.edu/news/inside-immune-amnesia
-https://immunology.sciencemag.org/content/4/41/eaay6125

Z ciekawości: Czysto hipotetycznie, czy możliwa jest sytuacja, w której dziecko zostanie zaszczepione na jakieś choroby inne niż odra (ale na samą odrę nie) a potem na skutek przejścia odry utraci odporność uzyskaną z wcześniejszych szczepień?

Nie zgłębiłem tematu, ale odporność i szczepionki nie działają zerojedynkowo.
Po szczepionkach nie ma 100% szans na wykształcenie odpowiedniego poziomu odporności, ale z zasady i tak drastycznie podnoszą odporność na zachorowanie i łagodzą przebieg choroby i zmniejszają ryzyko powikłań.
Nabyta odporność również zwyczajnie obniża się z czasem. Można by tu wkleić różne wykresy odporności jak zmienia się ona z czasem i jak ponowne szczepienia przypominające pomagają ją podnieść na dłuższy okres.
“na skutek przejścia odry utraci odporność uzyskaną z wcześniejszych szczepień?”
Zakładam, że zwyczajnie nabyta wcześniej odporność poprzez szczepienia i przebyte choroby spadnie. Jak bardzo nie wiem. Raczej nie tak bardzo by całkowicie zlikwidować nabytą odporność poszczepienną i po chorobach.

2lajki

Czysto teoretycznie jest to możliwe, ale z tego co czytałem w badaniach nie odnotowano całkowitej utraty pamieci, lecz jej spadek, (mierzony spadkiem poziomu przeciwciał) maksymalnie, jeżeli dobrze pamiętam, o około 70%. Tutaj zaznaczę że w niektórych przypafkach spadek wynosił zaledwie 11%. Po jakimś czasie odporność zapewne się odbuduje, jednak przez jakiś czas po przejściu odry, zależnie od tego które komórki pamięci zostały uszkodzone i w jakiej ilości, rzeczywiście może być możliwe zachorowanie na chorobę na którą było się uprzednio zaszczepionym. To jak jest dokładnie będą być może sprawdzać następne badania.

1lajk