Black Crystal - przerost formy nad treścią czy jednak wspaniale wskrzeszona kreatywność?

Dark Crystal - serial o którym usłyszałem dopiero kiedy okazało się iż Netflix nie będzie go kontynuował. Nie wiem czy to kwestia kiepskiej reklamy czy ja zwyczajnie nie miałem tego w polecanych artykułach, filmikach. Serial ten jednak mnie (mimo kilku elementów) zachwycił, tym bardziej szkoda mi że jednak nie byłem widzem w czasie największej oglądalności.


Serial ten nawiązuje i to bardzo mocno do filmu z 1982 r. (w końcu serial jest prequelem filmu), dało to grupę zagorzałych fanów już na sam start. Nie sądzę jednak by była to jakaś ogromna grupa, wszak istnieją inne ,kultowe’’ dzieła, przy czym zazwyczaj mają one solidne podstawy w postaci wcześniejszej literatury lub innych form. Gdzie fani tworzą fanfiki osadzone w uniwersum, albo własne produkcje fanowskie. Tu po prostu tego zabrakło. Można by powiedzieć że próbowano wskrzesić zapomniane uniwersum, ale czy nie miało to szans powodzenia?

Według mnie miało, ale należało najpierw wyszczególnić te kilka naprawdę wyjątkowych i kreatywnych cech jakie wyróżnia ów serial. Przede wszystkim w filmie nie grają ludzie ani animowane modele postaci, grają tam lalki (czy jak kto woli kukiełki). Jest to bardzo odważne i kreatywne podejście, ale też wyjątkowo kosztowne. Kolejnym wyjątkiem jest to że owe lalki nie są prawie ubogacane w ruch poprzez komputerowo dodane animacje, wszystko odbywa się poprzez odpowiednie zgranie lalkarza trzymającego lalkę oraz operatora maszynerii ukrytej w lalce odpowiadającej za dodatkową mimikę. Następną cechą są budowane ręcznie lokacje - a przynajmniej większość z nich, co w dobie lokacji tworzonych cyfrowo przez grafików jest kolejnym wyróżniającym serial atrybutem.

Wszystko to jednak nie przesądziło o frekwencyjnym sukcesie serialu. Tu jednak to co mogło być atutem stało się też obciążeniem serialu. Po pierwsze owa wyjątkowa technika jest dziś prawie zapomniana. Jedynie powszechnie znane Muppety (twórcy DC z 1983r. to także twórcy Muppetów) się jakoś bronią, tyle że mają charakter głównie komediowy, więc trafiają w szerszy gust. No i są znane powszechnie, nawet z wersji animowanej a nie lalkarskiej. Brak żywych aktorów zablokował możliwość budowania hype’u poprzez filmiki promocyjne z aktorami i ich działalność w mediach społecznościowych.

Dzieło sci-fi-fantasy jakim jest Dark Crystal ma już na starcie ograniczoną pulę widzów. Problemem dla przeciętnego widza będą same lalki, albo ich ograniczone, specyficzne ruchy i mimika się spodobają, (względnie widz się do nich przyzwyczai), albo odrzuci go to od dalszego oglądania. Kolejnym problemem jest dynamika postaci i ich ilość w jednym momencie na ekranie ograniczona techniką wykonania serialu. Wiele dotychczasowych filmów fantasy przyzwyczaiło przeciętnego widza do wielkich bitew, z tysiącami ludzi lub stworzeń bijących się jednocześnie. Bitwa mająca miejsce w ostatnim z odcinków wygląda na tym tle po prostu mizernie.

Gdyby próbować odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule, powiedziałbym że serial Black Crystal to zarówno przerost formy nad treścią. Film można co oczywiste zrobić lepiej, taniej, a przede wszystkim bardziej zjadliwie dla przeciętnego widza nie tracąc charakteru. A zarazem jest pięknie wskrzeszoną kreatywnością zawartą w filmie opartym na lalkach. Gdzie zarówno ekipa filmowa jak i widz, muszą uruchomić własną wyobraźnie i kreatywność tworząc i oglądając owe dzieło.

Dzieło to z pewnością stanie się kultowe i to bardziej niż film z 1983, serial stał się przez przypadek dla wielu symbolem gdy pieniądz zabił kreatywność i oryginalność. Stanowi z pewnością jedną ze współczesnych perełek techniki filmowej.

Oprócz serialu stworzono przy okazji kilka książek, niestety nie wiadomo mi o nich nic więcej ponad to że są. Stworzono także grę komputerową Dark Crystal: Age of resistance - Tactics. Z tego co widziałem recenzje ma raczej dobre.